Gorenice jakich nie znacie: powstańcy w Gorenicach

Podczas powstania styczniowego w rejonie olkuskim miało miejsce wiele znaczących wydarzeń, takich jak np. bitwa pod Krzykawą. Mało kto jednak wie, że Gorenice także miały swój maleńki „udział” podczas zrywu niepodległościowego z XIX wieku.

5 kwietnia 1863 roku doszło do bitwy pod Szklarami, w której Rosjanie, dowodzeni przez księcia generała Aleksandra Szachowskija, rozbili oddział pułkownika Józefa Grekowicza. Zwycięzcy moskale, stacjonujący w pobliskich Racławicach, jeszcze tego samego dnia przybyli do Gorenic, gdzie m.in. splądrowali dwór należący wówczas do Bonawentury Brudzewskiego.

Zgodnie z relacją zamieszczoną w dzienniku „Czas” 10 kwietnia 1863 roku, Rosjanie wycofali się z powodu zbliżających się powstańców. Była to raczej plotka, ponieważ ekspedycja powstańcza z Krakowa wyruszyła dopiero 15 kwietnia. Jej dowództwo objął mało znany oraz mający niezbyt dobrą opinię Anastazy Mossakowski, który posiadał niewielkie doświadczenie wojskowe (przez krótki czas w 1860 roku służył we Włoszech w legionie węgierskim pod Garibaldim, był też niższym oficerem u Langiewicza). Zarzucano mu również zbytni pesymizm i niewiarę w powodzenie sprawy, jednak mimo to powierzono mu misję przedarcia się przez granicę. Próżno szukać jego zdjęcia, więc pozostaje jedynie wyobrazić go sobie na podstawie opisu, z którego dowiadujemy się, że był on wysokiego wzrostu, miał rzadkie i płowe włosy, wzrok „spłowiały i bez wyrazu”, twarz pospolitą i „schorzałą” oraz „suchy i drewniany” głos. Charakteryzował się ponadto zupełnym brakiem energii i siły, przez co sprawiał wrażenie ospałego. Uchodził także za… pospolitego pijaka. Dosyć wcześnie zakończył edukację, bo już na trzeciej klasie. Mimo marnego wykształcenia, chciał jednak pracować w sądzie, ale nie został przyjęty. Następnie zajmował się obwoźną menażerią, pracował na kolei jako palacz, a przez chwilę był pisarzem prowentowym na wsi. Później znów zechciał być prawnikiem i w tym celu udał się na Uniwersytet w Petersburgu, skąd przeniósł się do Włoch, gdzie był słuchaczem szkoły wojskowej w Genui i Cuneo. Zupełnie na marginesie warto dodać, ostatecznie go kompromitując, iż Anastazy Mossakowski nie lubił jeździć konno, gdyż robił to fatalnie, stąd wszystkie marsze zazwyczaj odbywał piechotą. Niezwykle ważne zadanie miała zatem wykonać postać o takiej właśnie osobowości.

Oddziałowi Mossakowskiego udało się przekroczyć granicę między Cesarstwem Austriackim a Królestwem Polskim w nocy z 20 na 21 kwietnia 1863 roku. Powstańcy stoczyli bitwę pod Gorenicami, a następnie zajęli posterunek graniczny. Choć w źródłach można spotkać różne liczby, należy przyjąć, że do Gorenic zawitało 317 powstańców. O ich przybyciu informowała m.in. Gazeta Lwowska. Warto przytoczyć oba telegramy, choć informacje, szczególnie w pierwszym z nich, nieco odbiegają od faktów pochodzących z innych źródeł. W wydaniu z 23 kwietnia 1863 roku pojawiły się dwa komunikaty: „22 kwietnia o godzinie 11 minucie 20 przed południem. Według doniesienia z Lgoty znaczne oddziały powstańców przybyły wczoraj do Gorenic. Rosyanie obozowali w Justynowie, pół mili od Ostrzężnicy. Z Gorenic przeszła jakaś liczba powstańców na terytorium austriackie”. I drugi: „22 kwietnia o godzinie 8 minucie 26ej wieczór. Według opowiadania naocznego świadka, który był w Gorenicach w obozie powstańców, było ich tamże wczoraj 500 pieszych i 150 konnych; dwa inne oddziały liczące po 500 ludzi, obozowały niedaleko Paczałtowic. Miano zaniechać zajęcia Olkusza. Książe Szachowskoj miał zażądać posiłków z Warszawy i te miały dziś przybyć do Maczek. Powyższe oddziały powstańców zebrały się w lasach pod Szklarami i Bentkowicami. Oczekują starcia pod Lgotą”.

23 kwietnia. Podług doniesienia z Lgoty z dnia wczorajszego w południe, opuścili 21go wieczorem powstańcy Gorenice i Paczołtowice i obozowali wczoraj oddziałami w lasach pod Rabsztynem i Siemnicznem, tudzież pod Kluczem niedaleko Olkusza. Rosyanie w Olkuszu oczekują posiłków z Granicy. (Przy tej sposobności prostujemy z wczorajszego telegramu naszego pomyłkę druku, jakoby „miano zaniechać zajęcia Olkusza”, gdyż przeciwnie powiada depesza telegraficzna, „że powstańcy zamierzają zająć Olkusz. Prz. R.)” – brzmiała z kolei Informacja z 24 kwietnia 1863 roku.

Zmierzając do Gorenic, oddział Mossakowskiego przedzierał się przez Dolinę Będkowską, Szklary oraz Racławice. Został on wzmocniony znaczną ilością broni pozostałej po rozbitym oddziale Grekowicza, którą jego powstańcy ukryli w krzeszowickich lasach. Co ciekawe, wyczyszczenie z ziemi i naprawienie jej zajęło cztery dni. Było to spowodowane również faktem, że Mossakowski dysponował zaledwie jednym rusznikarzem, który musiał się zająć całą zdobyczą i doprowadzić ją do stanu używalności. Po zdobyciu posterunku, powstańcy zarekwirowali u ludności trochę siana i ziemniaków. Sztab z kolei zjadł śniadanie u ks. proboszcza Kacpra Wróblewskiego, a gdy odpoczęli, to ruszyli na północ, omijając od wschodu Olkusz. Gorenice, powołując się na oficjalne dane z 1862 roku, liczyły wówczas 31 domów, które zamieszkiwało 186 osób. Pobliski Justynów i Kochman (często zaliczane do Gorenic, a czasem w statystykach rozdzielane) posiadały natomiast odpowiednio 38 domów i 288 mieszkańców oraz 1 dom z 6 mieszkańcami.

Dzień później powstańcy stoczyli zwycięską potyczkę z podjazdem rosyjskim koło Golczowic, gdzie śmierć poniosło 17 żołnierzy rosyjskich. Następnie oddział przedostał się do Ogrodzieńca i dalej przeciął szlak kolei warszawsko-wiedeńskiej, uszkadzając tory. Oddział usiłował także zorganizować zasadzkę na transport kolejowy, którym przewożeni byli jeńcy będący polskimi partyzantami, ale bez skutku: został on rozbity w bitwie pod Jaworznikem. Kiedy powstańcy odpoczywali po ciężkich marszach i potyczkach na „moczarach” pod wsią Jaworznik, na śpiących natarli moskale i rozbili oddział powstańczy. Zginęło wówczas 43 powstańców, a około 70 osób z tej bitwy zdołało ujść i dołączyło potem do oddziału Zygmunta Chmieleńskiego, co miało miejsce 24 kwietnia 1863 roku. Mossakowski, wraz z kilkoma ludźmi, zdołał natomiast uciec, zostawiając resztę oddziału. Antoni Skąpski pisze: „Mossakowski ich opuścił i schronił się w okolicy przebrany za chłopa, to jest najszkaradniej stchórzył”. Żeby choć trochę zmazać plamę na jego honorze, trzeba napisać, że pierwszym, który uciekł z pola bitwy, był kapitan Wisner. To właśnie w ślad za nim ruszył Mossakowski.

Legenda mówi, że w krytycznym momencie bitwy kapitan przekazał całą dokumentację i majątek oddziału jednemu z żołnierzy z rozkazem, by ten dobrze je ukrył. Goniony przez Rosjan kosynier zdążył dobiec do kościółka, w którym, zanim poległ, schował powierzony mu powstańczy majątek. Nawet po swej śmierci pilnował tego miejsca, strasząc swą postacią rabusiów plądrujących ruiny.

Mało kto wie, że pierwotnie, wraz z początkiem maja, oddział płk Józefa Miniewskiego oraz 30 włoskich ochotników, ubrani w czerwone koszule, na czele z Francesco Nullo, mieli zamiar przejść przez granicę w Gorenicach. Była ona jednak silnie strzeżona, dlatego do kongresówki przedostali się w nocy z 2 na 3 maja przez granicę koło Ćwięka w pobliżu Żurady. 4 maja powstańcom udało się natomiast pokonać oddziały rosyjskie w bitwie w Podlesiu koło Bukowna. Następnego dnia powstańcy polegli jednak pod Krzykawką, gdzie śmierć poniósł płk Francesco Nullo.

Kolejny epizod związany z Gorenicami miał miejsce ponad trzy miesiące później: oddział Jana Popiela (pseudonim Chościakiewicz) w sile 103 jeźdźców przekroczył granicę pod Gorenicami w nocy z 5 na 6 sierpnia 1863 roku i ruszył na Wolbrom. Niestety, nie udało mu się połączyć z Zygmuntem Chmieleńskim, a nadciągające oddziały wojska rosyjskiego od Olkusza, Żarnowca i Miechowa spowodowały panikę w powstańczym oddziale. Po potyczce pod Uniejowem, przekroczyli granicę pod Szycami i wrócili do Galicji.

Dawid Przybylski