20 grudnia – rocznica śmierci olkuskich gwarków w oblężeniu Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego

15 lub 16 grudnia 1655 roku 30 górników rozpoczęło kopanie tunelu minerskiego w odległości kilkudziesięciu metrów od murów bastionu św. Trójcy. 20 grudnia obrońcy dowodzeni przez Stefana Zamojskiego zrobili z kolei brawurowy wypad z twierdzy tajnym przejściem i dotarli do ich stanowisk. Z walki ocalało tylko dwóch olkuskich górników.

Jasna Góra, obwarowana solidnymi murami na wapiennej skale i dowodzona przez o. Augustyna Kordeckiego, była nowoczesną jak na owe czasy fortecą. Broniona przez ponad dwustuosobową załogę, posiadała zaopatrzenie na wiele miesięcy. Szwedzi pod dowództwem gen. Burcharda Millera stanęli pod murami 18 listopada, posiadając  dziesięciokrotną przewagę liczebną. Sprowadzili oni ponadto z Krakowa dodatkowe działa oblężnicze, mogąc w ten sposób w ciągu doby wystrzelić na klasztor nawet po 360 24-funtowych kul. Klasztor ciągle pozostawał jednak niezdobyty, więc postanowiono w końcu użyć specjalistycznej metody oblężniczej w postaci podkopu minerskiego. Polegała ona na wykopaniu wąskiego tunelu pod mur obronny, zrobieniu na końcu większego pomieszczenia, czyli komory minowej, w której umieszczano silny ładunek wybuchowy – minę. Jej eksplozja niszczyła mur obronny, co umożliwiało zdobycie twierdzy. Ściągnięto w tym celu fachowców ze „Srebrnego Miasta”, którzy już wcześniej wykonywali podkop w czasie oblężenia Krakowa. Specjaliści górniczy cieszyli się w owych czasach dużymi przywilejami i szacunkiem, więc mimo tego, że zostali ściągnięci tam pod przymusem, nie pracowali za darmo. Za ich pracę Szwedzi kazali zapłacić władzom Olkusza.

Widok Jasnej Góry z powietrza. W punkcie oznaczonym cyfrą „1” znajdowało się wejście do kopanego tunelu. Punkt “2” oznacza natomiast narożny bastion św. Trójcy, który był celem podkopu – miał być wysadzony w powietrze. Czerwona strzałka oznacza z kolei kierunek kopania tunelu.

Już wcześniej wokół klasztoru wykonano szańce i rowy. Z najbliższego okopu, znajdującego się około 75-90 metrów na północ od twierdzy, górnicy zaczęli drążyć tunel w kierunku murów północno-wschodniego bastionu św. Trójcy. Siarczysty mróz, będący w połowie grudnia 1655 roku potwierdzony przez ówczesne źródła, mocno jednak spowalniał postępy prac. W ciągu pięciu dni zdołano bowiem wydrążyć około 15 metrów tunelu. Chodnik był niski i wąski, byle tylko można było przetoczyć nim beczułki z prochem do komory pod murami. W momencie, gdy olkuscy gwarkowie zginęli, do końca pozostało im jeszcze 60-75 metrów, które mogli drążyć przez około 20-25 dni. W ciągu kilku kolejnych dni mieli natomiast zrobić dużą komorę minerską i zgromadzić w niej tonę czarnego prochu. W tym czasie nadciągała już odsiecz wojsk polskich dla Jasnej Góry, więc wykonanie podkopu, wysadzenie murów i zdobycie twierdzy nie było w praktyce możliwe. Tym samym można stwierdzić, że ich śmierć była zupełnie niepotrzebna. Wobec niepowodzenia oblężenia, Szwedzi rozpoczęli odwrót 27 grudnia.

Fragment wielkiej makiety obrazującej oblężenie Jasnej Góry przez Szwedów w 1655 roku, znajdującej się w jasnogórskim muzeum. Czerwonym okręgiem i strzałką oznaczone jest wejście do kopanego przez olkuskich gwarków tunelu.

Niezwykła praca, którą mieli do wykonania olkuscy gwarkowie na Jasnej Górze, jak również obchodzona niedawno „Barbórka”, skłania do refleksji nad bardzo skomplikowanymi losami olkuskich górników i olkuskiego górnictwa.  Negatywny kontekst związany z opisanym w artykule wydarzeniem, występujący w powszechnej świadomości wydaje się być bowiem grubo przesadzony. Potop Szwedzki to nie tylko wojna Polaków ze Szwedami, ale także, szczególnie w początkowej fazie, wojna Polaków z Polakami, czyli wojna domowa. Najlepszym tego przykładem była obecność późniejszego króla Jana III Sobieskiego wśród wojsk polskich oblegających wspólnie ze Szwedami klasztor na Jasnej Górze. 

Bratobójcza ofiara górników tak silnie wryła się w naszą tradycję, że trzy i pół wieku później olkuskie wodociągi miejskie, podczas pielgrzymki na Jasną Górę w 2000 roku, ufundowały klasztorowi trzy ozdobne pokrywy kanału deszczowego, na których odlano modlitewne błaganie: „Przebacz Ojcom Naszym i otocz nas opieką!”. Napis informuje (za Sienkiewiczem), że „sprowadzeni górnicy z Olkusza łupali wprawdzie skałę… lecz robota szła tępo. A pracowali niechętnie. Wielu wołało ginąć, niż przyczyniać się do zguby świętego miejsca”.

Jedna z trzech pokryw studzienek kanalizacyjnych ufundowanych przez olkuskie wodociągi w trakcie pielgrzymki w 2000 roku

Górnicy olkuscy z największą bojaźnią musieli podejmować się pracy na szkodę słynnego już wówczas sanktuarium maryjnego na Jasnej Górze. Znana historia cudownego ocalenia z katastrofy w kopalni z 1609 roku, upamiętniona freskiem na sklepieniu jasnogórskiej bazyliki, pokazuje że Jasnogórska Matka Boska była wówczas ich patronką. O górniczej pobożności świadczy również inskrypcja zachowana na fragmencie laski marszałkowskiej gwarków olkuskich z 1674 roku, której używali na swych zebraniach. Na srebrnej wstędze opasającej trzonek z drewna gruszy górnicy wyryli korną modlitwę do Matki Bożej: „Królowo Najaśniejsza Nieba Prześwietnego Prawdziwa Opiekunko świata upadłego oświć twarzą zacności me serce z tronu wysokiego przesz Swą naświętszą przyczynę u Synaczka namilszego. Ja zaś podnóżek lichy Tobie poślubiony od nóg Twych świętych niech nie będę oddalony”.

Warto na koniec dodać, że błędna jest  powszechnie powielana opinia, jakoby śmierć olkuskich gwarków pod Jasną Górą była przyczyną upadku olkuskiego górnictwa w późniejszych latach – ale to już zupełnie inna historia.Warto na koniec dodać, że błędna jest  powszechnie powielana opinia, jakoby śmierć olkuskich gwarków pod Jasną Górą była przyczyną upadku olkuskiego górnictwa w późniejszych latach – ale to już zupełnie inna historia.

zdjęcie główne: Grzegorz Goc/Krystian Kluczowski

Franciszek Rozmus

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.