W poniedziałek przed południem w dwóch olkuskich instytucjach publicznych wszczęto alarm po tym, jak pracownicy natrafili na przesyłki budzące poważne wątpliwości: podejrzane pakunki pojawiły się najpierw w Urzędzie Skarbowym, a niedługo później w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego. Obie instytucje natychmiast poinformowały o tym fakcie służby, uruchamiając procedury bezpieczeństwa.
Alarm w Urzędzie Skarbowym wybuchł w poniedziałek około godziny 11:30. Na miejsce wysłano straż pożarną, policję oraz specjalistyczną grupę ratownictwa chemiczno-ekologicznego z Krakowa. Z budynku wyprowadzono wszystkich pracowników oraz osoby przebywające w środku – w sumie 85 osób. Równolegle podobna przesyłka trafiła do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, choć tam sytuację oceniono inaczej i nie przeprowadzono ewakuacji. W obu miejscach strażacy sprawdzili zawartość pakunków i – jak poinformowano – nie stwierdzono zagrożenia ani chemicznego, ani radiacyjnego. Działania zakończono po godzinie 15. Okoliczności zdarzenia bada policja.
Choć poniedziałkowy alarm wywołał niemałe poruszenie, nie był to pierwszy taki przypadek w ostatnich miesiącach. W sierpniu służby interweniowały po tym, jak w Prokuraturze Rejonowej odnaleziono paczkę o niejasnej zawartości. Wtedy również na miejscu pracowali strażacy, policjanci i chemicy, a ulice w centrum miasta zostały czasowo zablokowane. Trzy osoby, które miały kontakt z przesyłką, odizolowano do czasu wyjaśnienia sprawy.
Podejrzane przesyłki, alarmy bombowe i fałszywe zgłoszenia to problem, z którym lokalne instytucje mierzyły się wielokrotnie. W 2016 roku fala anonimowych maili o podłożonych ładunkach wybuchowych sparaliżowała pracę urzędów w całym kraju, w tym również w Olkuszu. Zgłoszenia dotyczyły m.in. skarbówki, sądu, prokuratury, urzędu miasta czy ARiMR. Setki osób zostało zmuszonych, by opuścić miejsca pracy, a służby – każdorazowo zgodnie z procedurami – sprawdzały budynki.
Jeszcze wcześniejszy incydent z 2014 roku również dotyczył Urzędu Skarbowego w Olkuszu. Wówczas anonimowy mail informował o bombie mającej eksplodować przed południem. Ewakuowano ponad 80 osób, a na miejscu pracowali pirotechnicy, strażacy, policja i ratownicy. Krótko później podobne zgłoszenie trafiło także do prokuratury. Wszystkie tamte alarmy okazały się fałszywe, ale – jak podkreślają służby – w takich przypadkach nie ma miejsca na ryzyko.
Obecny incydent w Olkuszu zbiegł się w czasie z wydarzeniami krajowymi, które wstrząsnęły opinią publiczną. W niedzielę na trasie Warszawa–Lublin doszło do zniszczenia fragmentu torowiska w wyniku eksplozji ładunku wybuchowego. Premier i szef PKP PLK potwierdzili, że był to akt dywersji wymierzony w infrastrukturę kolejową. Jak poinformował rząd, w miniony weekend mogło dojść nawet do dwóch takich zdarzeń. Służby prowadzą śledztwa, a minister spraw wewnętrznych nie ukrywa, że najbardziej prawdopodobny jest udział zewnętrznych podmiotów, w tym rosyjskich służb odpowiedzialnych za wcześniejsze działania sabotażowe w Europie.
Choć zdarzenia na kolei i podejrzane przesyłki w Olkuszu nie są ze sobą formalnie powiązane, ich zbieżność czasowa ponownie przypomina o konieczności zachowania szczególnej ostrożności oraz niebagatelizowania żadnych niepokojących sygnałów.




